Miesięczne Archiwa: Wrzesień 2011

Kapitan Borchadt

Przy kei w Gdańsku stoi Najaden. Trzymasztowy szkuner wyraźnie odcina się od otaczającej go scenerii. Zacumowany nieco z boku prezentuje się dostojnie. Nieco przysadzisty stalowy kadłub, drewniane stengi i bomy. Na pokładzie rozwiązania świadczące o skandynawskim pochodzeniu. Mi osobiście widok ten przypomina nieco niedawno opuszczoną norweską fregatę…
Płyniemy do Gdyni pod czystym wyżowym niebem. Nawigacyjna jest malutka, można by rzec – przytulna. Kapitan Magda Noworolska twierdzi, że to perełka dowodzonego przez nią żaglowca. Jak przystało na statek o skandynawskim rodowodzie, sterowanie jest tylko ręczne. Prawdziwy sail training.
Stajemy w Naucie. Cicho i spokojnie. Manewry idą gładko. Gdy statek opuści stocznię za kilka tygodni na burcie będzie nosił już swoje właściwe imię – Kapitan Borchardt.

Pływanie pod innymi żaglami

Cztery miesiące
minęły od pobytu w szpitalu w Lubece i przymusowego opuszczenia pokładu
Sorlandet. Dwa pierwsze upłynęły na przeżywaniu niepokoju, diagnostyce i
leczeniu.Dwa kolejne na rosnącej i kłębiącej się w zakamarkach duszy tęsknocie
za morzem. Były drobne słone przygody na niewielkim jachcie Elisabeth, niektóre
z nich z pewnością pozostaną w pamięci na długo, ale jednak te wielkie maszty i
wielkie żagle wciąż majaczyły w wyobraźni.

 

Nieoczekiwanie,
bo tak to chyba należy określić, pojawiła się propozycja udziału w rejsie
oficerskim na Pogorii, na której dotychczas byłam raz i to dawno temu. Przyjęłam
bez zastanowienia.

Każdy żaglowiec
opiera swoje działanie na tych samych zasadach – tak głosi teoria. Słuszna
teoria, jeżeli ogólnie podejść do sprawy. Tyczy się ona bardziej stosunków
międzyludzkich. Na Pogorii relacje te mają jednak character zabarwiony inaczej,
niż miało to miejsce gdzie indziej. Tu jest sail training, tu jest wolontariat
i pływanie dla pływania. Tu można sobie przypomnieć, na czym polega i opiera
się idea edukacji morskiej. Oficerowie, chociaż nie “zawodowi”, praktycznie nie
odpoczywają niestrudzenie szkoląc, szkoląc, szkoląc…W tej atmosferze ciągłego
zmęczenia na twarzach malują się uśmiechy spełnienia, a oczy błyszczą
zadowoleniem. Tu pływa się dla pływania. Dla morza.