Miesięczne Archiwa: Luty 2010

CONCORDIA – lost in the ocean…

Concordia zatonęła w środę 17ego lutego 2010 w odległości 300NM od Rio de Janeiro. Na pokładzie były 64 osoby, w tym mechanicy Krzysiek i Jasiu. Prowadzil Bill Curry. Ocalono całą załogę. Zgodnie z raportem kapitana w dniu zdarzenia statek szedł baksztagiem pod dużym zestawem żagli. Wiatr NNE 6B, morze 4-5. Postawione żagle: jeden kliwer, cztery rejowe, jeden sztaksel, grot i bezan. Około godziny 14.30 statek przechylił się niebezpiecznie pod wpływem silnego podmuchu. Potem przechylił się jeszcze raz i zgodnie z wypowiedzią kapitana „wiadomo już było, że nie wstanie” oraz „w ciągu 15 sekund z pozycji masztami do góry położył się na burtę”. Lewą burtę. Pękły szyby w iluminatorach. Woda wdarła się do środka zalewając mesę, klasę, radiową, niszczac sprzęt. Ludzie wypełzali na „pokład” (chyba lepiej: kadłub). Szeroko opisywana w internecie jest akcja bohaterskiej pani kuk, która nożem kuchennym cięła takielunek uwalniając zaplątane w nim tratwy. Ludzie skakali do wody. Podobno częśc ubrana w skafandry ratunkowe – tak głosi jedno ze źródeł internetowych. Znaleźli się na oceanie przekonani, że nikt nie wie o katastrofie. Po wielu godzinach (!!!) RCC w Rio otrzymało raport o odebraniu sygnału z radiopławy EPIRB. Wysłany samolot spostrzegł cztery tratwy z ludźmi i łódź ratunkową (Zodiac). Akcja ratunkowa została przeprowadzona przez statki znajdujące sie w pobliżu.

Wydarzenia tak straszne jak zatonięcie statku zawsze rodzą dyskusje. Tutaj nikt nie zginął, więc nie ma elementu rozpaczy, ale… Padają pytania: jak to możliwe? To co, nie było widać tego szkwału? Czy statek był przeżaglowany? Gdzie był oficer, że nie ustawił statku rufą do wiatru? Jak to możliwe, że w ciągu tak niewielu sekund wszyscy wydostali się na pokład i bez większych urazów dostali się do tratw? Kiedy założono skafandry ratunkowe? Jak i kiedy zwodowano łódź ratunkową? Dlaczego EPIRB, który sam się uwolnił z tonącego statku dzięki zwalniakowi hydrostatycznemu, nie zaalarmował od razu? Przecież średni czas alarmowania to 5 minut… Kiedy i czy ogłoszono ABANDON SHIP? To tylko przykłady.
Problem w tym, że tych, którzy mają najwięcej do powiedzenia i lubią teoretyzować, na Concordii nie było. Ci natomiast, którzy pojmują choć namiastkę zaistniałej tragedii siedzą cicho.
Concordia była statkiem niezmiernie bezpiecznym, stabilnym, statecznym, świetnie wyposażonym i posiadającym bardzo dobre procedury szkolenia załogi w kwestii bezpieczeństwa. Być może ten ostatni punkt zadecydował o cudzie, jakim jest uratowanie się wszystkich. Byłoby wspaniale, gdyby na choć jednym z polskich żaglowców przykładano tak wielką wagę do SAFETY, jak odbywało się to na Blue Lady, niebieskim statku.
Odszedł żaglowiec.