Miesięczne Archiwa: Grudzień 2009

Jesien…Zima…

Reszta jesieni minęła na statku nijak. Próbowaliśmy coś naprawiać i upiększać, Bielak rozpoczął wielki projekt odnawiania kabin. Pan wielozadaniowy stolarz Heniu wyremotował łazienkę załogi zawodowej. Zamknięto odmalowany drugi zbiornik wody słodkiej. Ogólnie nie ma co się rozpisywać – samymi dobrymi chęciami załogi statku się nie wyremontuje, a przy braku sensownych pieniędzy cała robota kończy się „pudrowaniem syfa”.

Postój nad Odrą był dla mnie i Bielaka nieco smutny. Pozostała część załogi jest ze Szczecina i okolic, także oni czuli się praktycznie jak w domu. A my…trochę to przygnębiające, pilnować żaglowca przy kei miesiącami. Jest się w porcie, ale całymi dniami nie schodzi się na ląd, bo po co? Na statku tez nie ma za bardzo co robić, bo czym i za co?

ZIMA. Zastała mnie w Warszawie, a Bielaka na statku, na którym wysiadło ogrzewanie. Ja piszę słownik do książki, a on przytula się do grzejnika elektrycznego. Fajnie mieć perspektywę Świąt w domu. Ostatnie spędziłam na Concordii w samotności osłodzonej nieco wizytą w kabinie mechaników i łykiem przywiezionej z domu śliwkówki ojca. Pamiętam otwieranie prezentów wieczorem w kabinie, gdzieś na oceanie. Wtedy dopiero naprawde myśli się o bliskich.

Plany na Nowy Rok…Wracam na statek. Wydaję książkę. Prowadzę szkolenia. i znów na statek. Chcę popłynąć gdzieś daleko, gdzie jest ciepło i woda ma kolor nieba. Będzie, jak będzie:-)

WESOŁYCH ŚWIĄT!!!